Wyjątkowy pobyt w hotelu

Jadą wozy kolorowe taborami … – nie, raczej nie.

Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma … – nie, też nie.

Graj piękny Cyganie – o, to już bliżej.

Ale zacznijmy od początku. Do Ciechocinka sprowadziła mnie potrzeba poprawy samopoczucia związanego z problemami z kręgosłupem. Moje przyjaciółki z podobnymi dolegliwościami trafiły do Ciechocinka i po powrocie nie mogły się nadziwić jak skuteczny był tam pobyt. Były pod ogromnym wrażeniem opieki i zainteresowania rehabilitantek poszczególnymi przypadkami. Ja należę do osób, które w myśl pewnej maksymy uważają, że ufać znaczy kontrolować. I sama postanowiłam sprawdzić jak to w tym Ciechocinku tak naprawdę jest. Turystycznie i rodzinnie, gdy jeszcze mąż żył a dzieci były małe, to w Ciechocinku bywałam, ale jako kuracjuszka to nie. Troszkę obawiałam się tej podróży, bo to jednak ponad 400 kilometrów, a kręgosłup nie daje o sobie zapomnieć. Jednak jestem jeszcze mobilna, i chociaż od niedawna mam status emerytki, to całkiem nieźle sobie radzę – wysokie auto, odpowiedni fotel, zapas picia i jedzenia – i w drogę. Jazda.

hotel5

Lubię jeździć wczesnym rankiem, tak więc dotarłam na miejsce około południa – i chociaż doba hotelowa w hotelu, a właściwie pensjonacie, a raczej med i spa, rozpoczyna się od 14.00 to przemiła Pani w recepcji z uśmiechem zachęciła mnie do rozgoszczenia się, gdyż pokój na mnie czeka! Co za ulga. Ktoś z obsługi hotelowej pomógł mi z bagażami i windą w kilka chwil znalazłam się na trzecim piętrze w pokoju z balkonem, z widokiem na pole ze stawem oraz Wisłę. Staw jest o tyle ważny, że zagnieździły się tam żaby i dawały cudowne koncerty, jakich nigdy wcześniej nie słyszałam.

Ale do rzeczy, czyli kręgosłupa. Przez dwa tygodnie miałam po cztery zabiegi dziennie (codziennie!). Suche, mokre, laserowe, magnetyczne – trudno wszystkie zliczyć. A wszystkie ordynowane przez przesympatyczne panie rehabilitantki – niektóre rozmawiały z lekka wschodnim akcentem. To jest nie do uwierzenia jak ważna podczas zabiegów jest też ich otoczka, atmosfera – razem wzięte czynią cuda. I na efekty nie trzeba było długo czekać. Kręgosłup nadal mam, ale swoimi dolegliwościami już mi nie przypomina, że jest. Już z moimi koleżankami umawiamy się na kolejny, tym razem wspólny wyjazd.

Ale to nie wszystko. Jak wspomniałam jestem świeżą emerytką. Pod koniec pobytu okazało się, że w parku Zdrojowym w sobotę organizowane są przez Miejską Radę Seniorów uroczystości z okazji Trzeciego Święta Seniora – nie mogłam z takiej okazji nie skorzystać. Były cudowne występy artystyczne dzieci, młodzieży, seniorów, artysty z Włoch oraz … i tu odniesienie do początku tego tekstu prawdziwej Cyganki, teraz poprawnie Romki – pięknej Lizy. Z zapowiedzi wynikało, iż jest osoba wywodząca się z rosyjskich Cyganów, a jej ojciec występował w słynnym moskiewskim teatrze Romen. I kolejna niespodzianka – prowadzący koncert Pan (ku mojemu zdziwieniu związany z miejscem mojej kuracji) przywitał siedzącego na widowni Don Wasyla – twórcę i dyrektora słynnego festiwalu kultury romskiej, który od wielu lat odbywa się właśnie w Ciechocinku, a prywatnie … teścia Lizy! Myślałam, że to już koniec atrakcji na ten dzień, ale gdzież tam, ależ skądże. Po powrocie do hotelu okazało się, że do występu przygotowuje się prawdziwy Indianin – koncert był wspaniały.

hotel

Nie wiem czy tam się tak dzieje codziennie, czy chociażby często, ale ja przeżyłam jedne z najpiękniejszych dni w moim życiu. I już wiem na pewno, że będę tam bywała tak często jak czas mi na to pozwoli.

No tak … a może by tak w ogóle powiedzieć gdzie byłam? I tu kolejne zaskoczenie. Obiekt nazywa się „TeoDorka” a nazwa wywodzi się od imienia pieska właścicielki. A współautorką nazwy hotelu w takiej właśnie pisowni „TeoDorka” jest znakomita polska kompozytorka Katarzyna Gaertner, której wiele przebojów znanych jest z repertuaru Maryli Rodowicz. Pani Katarzyna wraz z mężem, znanym aktorem, Kazimierzem Mazurem często tam przyjeżdżają, gdyż są zaprzyjaźnieni z właścicielką posesji. Celebrytów nigdy zresztą tam podobno nie brakuje.

Dlaczego o tym wszystkim napisałam? Aby chociaż w ten sposób podziękować za wspaniały pobyt, opiekę, podejście bez wyjątku wszystkich. Ale żeby nie było tak całkiem przyjemnie, to kamyczek do ogródka też musi być. Moja łazienkowa waga przez moją nieobecność w domu chyba się lekko rozregulowała, bo wskazuje teraz 2,4 kg więcej niż przed wyjazdem. A może to wyśmienita kuchnia sprawiła …

Zuzanna